HISTORIA GALERIE MODLITWY

Historia : .

Zaczniemy od historii naszego patrona : Nie znamy wielu faktów z życia św. Mikołaja. Ten jednak brak uzupełnia bogata tradycja pisana legendą i wiarą ludu.

Święty Mikołaj urodził się około roku 270 w mieście Patara w Azji Mniejszej. Jego rodzice przez długie lata prosili Boga o dziecko. W podeszłym wieku Bóg wejrzał na ich modlitwę. Narodził się im syn, któremu nadali imię Mikołaj. Tradycja mówi, że od najwcześniejszego dziecięctwa ręka Boża była nad nim. "Był jeszcze niemowlęciem, a Pan Bóg już dał poznać rodzicom, że ich jedynaka upatrzył sobie do rzeczy wielkich. Co środę bowiem i co piątek nie ssało dziecię pokarmu jak dopiero na wieczór". W szkole Mikołaj okazał się bardzo pilnym i zdolnym uczniem. Duży wpływ na jego wychowanie i duchowość miał jego stryj, biskup Miry. To właśnie on widząc w młodym Mikołaju powołanie kapłańskie, przygotowywał go do stanu duchownego. Mikołaj był człowiekiem ogromnego serca. W czasie zarazy panującej w mieście cały swój czas poświęcał chorym i wtedy też zrodziło się w nim przemożne pragnienie zostania kapłanem. I wkrótce z rąk stryja otrzymał święcenia kapłańskie.

Mikołaj dał się poznać jako święty mąż wrażliwy na ludzką nędzę zarówno materialną jak i moralną. Majątek, który odziedziczył po rodzicach rozdał ubogim. W niesieniu pomocy był bardzo dyskretny, o czym świadczy poniższe wydarzenie zanotowane przez jednego z hagiografów: "W Patara żył zubożały szlachcic z trzema już dorosłymi córkami. Kiedy nędza i niedostatek poczęły bardzo dokuczać rodzinie, wówczas ojciec wpadł na nieszczęsny pomysł, aby córki nierządem na chleb zarabiały. Płakały dziewczęta i zanosiły modły do Boga, a Pan Wszechmogący wejrzał na łzy niewinnych panienek. Wieść o nędzy dziewcząt i okrutnym zamiarze ojca doszła do Mikołaja. Otóż Mikołaj, zakradłszy się pewnej nocy pod dom owego człowieka, wrzucił dlań przez okienko bryłę złota zawiniętą w chustę. Gospodarz ów niespodziewany dar przyjął jako znak od Boga. Żałując swoich niecnych zamiarów, nałożył na siebie pokutę, a najstarszą córkę wydał godnie za mąż. Potem Mikołaj powtórzył po dwakroć swój szlachetny uczynek, tak że pozostałe córki, dzięki jego wsparciu, mogły również znaleźć szczęście w małżeństwie. Wtedy ich ojciec zapragnął gorąco poznać swojego dobrodzieja, bo nie dopuszczał myśli, że worek ze złotem podrzuciły mu anioły z nieba. Przeczuwał, iż na tym się nie skończy, bo miał w domu jeszcze jedną pannę na wydaniu. Toteż w nocy, drzemiąc tylko, baczył, aby nie przegapić nieznanego dobroczyńcy. Wreszcie otrzeźwił go odgłos spadającego na podłogę złota. Ojciec trzech córek wyskoczył na zewnątrz, dostrzegł oddalającą się cicho postać, puścił się pędem za uciekającym człowiekiem. Gdy go dogonił, padł mu do nóg i dziękował. Mikołaj nie mógł przeboleć, że jego postępek się wydał, bardzo prosił owego, nie mogącego zaprzestać wyrażania swej wdzięczności, człowieka o dyskrecję".

Mikołaj kierowany gorąca pobożnością i nabożeństwem do Męki Pańskiej postanowił odbyć pielgrzymkę do Jerozolimy. W czasie podróży morskiej zaskoczyła ich wielka burza; wydawało się, że statek zatonie. Marynarze zaczęli prosić Mikołaja o wstawiennictwo do Boga. Święty Mikołaj wzniósł oczy ku niebu, burza uciszyła się i statek ocalał. Kiedy zaś spadł z pomostu marynarz, Mikołaj wzywając imienia Boga wskrzesił go z martwych. Te wydarzenia sprawiły, że św. Mikołaj jest czczony także jako patron marynarzy. Po dotarciu do Ziemi Świętej, z wielką czcią nawiedzał miejsca znaczone życiem Jezusa. Jednak po pewnym czasie postanowił wrócić w rodzinne strony, a to za sprawą wewnętrznego głosu, który usłyszał w czasie modlitwy: "Mikołaju wróć do swoich owiec, które opuściłeś".

Po powrocie z pielgrzymki Mikołaj postanowił spędzić życie w ciszy klasztornej. Jednak nie tu było jego miejsce. Znowu w czasie modlitwy usłyszał głos Boży: "Nie jest to rola, na której pożytek z ciebie mieć mam, idź między ludzi, aby imię moje w tobie było uwielbione". Udał się zatem św. Mikołaj do miasta Miry. W tym czasie zmarł dotychczasowy biskup tego miasta. Duchowieństwo wraz z ludem modliło się o szczęśliwy wybór następcy, a ponieważ nie mogli się zdecydować na kandydata przeto postanowili zdać się na Opatrzność i tego osadzić na tronie biskupim, który nazajutrz pierwszy przybędzie do kościoła. Mikołaj o niczym nie wiedząc, kiedy przybył wcześnie rano do Miry pierwsze swe kroki skierował do kościoła, aby podziękować Bogu za szczęśliwą podróż. Tam już na niego czekano i oznajmiono mu o wyborze na biskupa. Zdumiony długo opierał się, lecz w końcu zgodził się zostać biskupem Miry.

Święty Mikołaj bardzo sumiennie spełniał swoje nowe obowiązki i jeszcze bardziej oddawał się postom, praktykom pokutnym i dziełom miłosierdzia. Podbił sobie serca wiernych nie tylko gorliwością pasterską, ale także troskliwością o ich potrzeby materialne. Cuda, które czynił, przysparzały mu jeszcze chwały. Dbał też o to, by podlegli mu księża szanowali swą godność i byli wzorem dla wiernych. Raziło go to, że duchowni noszą wytworne szaty, lecz walczył z tym nie nakazami i zakazami, ale własnym przykładem. Sam ubierał się bardzo skromnie. Hagiograf pisze: "Sam na jednej potrawie przestawał, chyba gdy dla gości wezwanych co innego i lepszego dać musiał. Stół jego nigdy nie był bez czytania, a po stole rozmowa o rzeczach poważnych; bo miał zawżdy u stołu swego kilku kapłanów uczonych i dobrego żywota, z których się też rozmowy karmił. Spanie jego tylko do pracy służyło, ranne modlitwy z kapłanami zorze uprzedzały, wschód słońca do kościoła go na odprawienie służby Bożej prowadził. Starał się pilnie, aby każdy kościół miał dobrych i pilnych pasterzy, ażeby go upominali o to, gdzie jego samego pomocy na duchowne i cielesne nędze było potrzeba".

W czasie prześladowań chrześcijan za cesarza Dioklecjana, ze względu na wielką sławę św. Mikołaja nie skazano go na śmierć, tylko wypędzenie z Miry. Gdy na tron cesarski wstąpił Konstantyn Wielki, Kościół odzyskał wolność i Mikołaj mógł już powrócić na swą stolicę biskupią i dalej kierować, z wielką miłością i poświęceniem owczarnią jemu powierzoną.

Święty Mikołaj zmarł 6 grudnia pomiędzy rokiem 345 a 352. Ciało Świętego zostało pochowane z wielką czcią w Mirze. Zaraz po śmierci zaczęto oddawać mu cześć należną świętym. Dnia 9 maja 1087 roku przeniesiono jego relikwie do Bari na południu Włoch. Zaś 29 września 1089 r. uroczyście poświęcił jego grobowiec w bazylice wystawionej ku jego czci papież, błogosławiony Urban II.

Święty doznaje czci nie tylko w kościele zachodnim, ale i wschodnim, gdzie ze względu na przypisywane mu liczne cuda nazwany jest "Cudotwórcą".

Historia Kościoła w przygotowaniu.